|
|
|
|
|
|
|
W wierzeniach ludowych noc wigilijna to noc, w czasie której błąkają się duchy, jest to czas dziwów i nadprzyrodzonych mocy, rządzony przez nieodgadniony świat zmarłych. Tej nocy nie ma rzeczy niemożliwych. Ptaki rozmawiają ludzkim głosem, mówią także zwierzęta domowe. Zatopione w zamarłych jeziorach dzwony głucho jęczą. Woda w źródłach i rzekach na chwilę zamienia się w wino i miód, a nawet w płynne złoto.
|

Biada człowiekowi, który usiłowałby zerwać zasłonę z tajemnic wigilijnej nocy. W tradycji ludowej zachowało się mnóstwo opowieści o śmiałkach pochłoniętych przez źródła, z których chcieli zaczerpnąć wina, o gospodarzach, którzy od swoich wołów usłyszeli wyrok śmierci, gdyż podsłuchiwali ich tajemną rozmowę...
|

Korzenie wieczerzy wigilijnej sięgają czasów prasłowiańskich.
Zamiast wieczerzy wigilijnej dawni Słowianie mieli
stypę zaduszną. Do niedawna na wsi wierzono,
że w dzień wigilijny zjawiają się na ziemi
dusze zmarłych i przybierając postać wędrowców
czy zwierząt (szczególnie wilków), przychodzą
do swoich domów.
Jeszcze w XIX wieku wierzono, że w czasie
wieczerzy wigilijnej można ujrzeć osobę zmarłą
w bieżącym roku, należy tylko wyjść do sieni i spojrzeć przez dziurkę od klucza, a wówczas ujrzy się ją siedzącą na opróżnionym miejscu. Dla przybysza z zaświatów zostawiano wolne miejsce przy stole. Dziś puste miejsce zostawiamy dla niespodziewanych gości.
|
|
Wigilii przypisywano znaczenie symboliczne, wręcz magiczne. Za symboliczny uznawano sposób zachowania się przy stole, do wielu drobnych zdarzeń całego dnia przywiązywano wielką wagę - mogły bowiem zadecydować o pomyślności i zdrowiu w przyszłym roku. Wierzono, że nieposzanowanie świętego wieczoru może spowodować wszelkie nieszczęścia.
|
|
Jaka Wigilia - taki cały następny rok.
|
|
Na przestrzeni wieków zwyczaje ludowe i obrzędy religijne różnych wyznań, narodowości i kultur splatały się ze sobą i łączyły w przedziwne formy. Część z nich zanikała, inne wzbogacały się i rozrastały. Antyczne, pogańskie zwyczaje zespoliły się ze zwyczajami chrześcijańskimi, a każdy naród zabarwił je specyficznymi cechami swojej kultury i nadał im własną treść.
|
|
Niektóre zwyczaje zachowały się w Polsce do dzisiaj, choć nie zawsze w pierwotnej formie.
|

Gospodarz rozpoczynał dzień wigilijny wyprawą do lasu po zielone gałęzie lub po drzewko. Las traktowany był jak tamten świat, a wyniesiona z niego ukradkiem choinka miała przynieść "złodziejowi" szczęście i powodzenie. Od wieków zielone gałęzie stanowiły symbol życia, płodności i radości.
|
|
Wcześniej wiejskie izby ozdabiane były podłaźnikami. Podłaźnik był robiony z gałęzi świerku, sosny lub jodły, przystrojony orzechami, jabłkami, kolorowymi wstążkami. Wieszano go pod sufitem, nad stołem wigilijnym, nad drzwiami czy futrynami okien. Miał przynieść ludziom dobrobyt, szczęście, urodzaj i zdrowie, chronić przed złem i urokami.
|
 |
Do tradycji wigilijnych należało dopilnowanie, aby do wieczerzy wigilijnej zasiadała parzysta liczba osób; nieparzysta wróżyć miała rychłą śmierć jednego z biesiadników.
Wieczerza rozpoczynała się wspólną modlitwą i do końca miała charakter uroczysty i poważny. Nikomu - oprócz gospodyni - nie wolno było wstawać od stołu (wróżyło to nieszczęście lub śmierć) ani rozmawiać (aby w ciągu roku nie było kłótni).
Liczba postnych potraw wigilijnych powinna być nieparzysta: dawniej u chłopów było 5 do 7 potraw, 9 u szlachty, 11 lub 13 u arystokracji. Taka liczba potraw miała zapewnić urodzaj w następnym roku.
Uważano, że należy skosztować wszystkich potraw wigilijnych, wówczas w ciągu roku nie zazna się głodu.
Stół był nakryty śnieżnobiałym obrusem, ponieważ biel w symbolice chrześcijańskiej wyraża radość i symbolizuje prawdę, czystość i doskonałość. Pod obrusem układano siano lub słomę - jako symbol narodzin Pana Jezusa w stajence.
Wiele obrzędów i wierzeń wigilijnych związanych jest ze zdrowiem. Wierzono, że kto w Wigilię kichnie, ten będzie zdrowy przez cały rok. Wiele potraw gotowano z rzepy, z nadzieją, że uchroni to przed bólem zębów. Jabłka jedzone podczas wieczerzy miały zapobiegać bólowi gardła, a orzechy bólowi zębów.
W Wigilię starano się nic nie pożyczać, uważano bowiem, że kto tego dnia coś z domu swojego wydaje, ten niczego się nie dorobi.
Pamiętano, aby przy wieczerzy mieć przy sobie pieniądze - wtedy będą przez cały rok. Myjąc się rano, wkładano do wody kilka srebrnych, a nawet złotych monet. Dotykano ich, aby być silnym jak kruszec, z którego monety zrobiono.
Cały dzień spędzano w spokoju i wesoło, gdyż zapewniało to szczęście i pomyślność w przyszłym roku.
Należało uważać, aby w poranek wigilijny pierwszy do domu wszedł mężczyzna, a nie kobieta. Przyjście mężczyzny wróżyło na cały rok zdrowie, natomiast kobieta przynosiła choroby.
|
Niecierpliwie czekano pierwszej gwiazdy, gdy ta zajaśniała zbierali się goście i dzieci ...rodzice wychodzili z opłatkiem na talerzu - wspomina Boże Narodzenie w swym rodzinnym domu Juliusz Ursyn Niemcewicz - a każdy z obecnych biorąc opłatek obchodził wszystkich zebranych, a nawet służących i łamiąc go powtarzał: bodaj byśmy na przyszły rok łamali go ze sobą (Bystroń, Warszawa 1976, s. 40).
Podobnie rozpoczynały się "Gody" - Boże Narodzenie chłopskie, w drugiej połowie XIX w., we wsi podłowickiej, tak oto opisywane przez Reymonta:
Boryna się przeżegnał, podzielił opłatek, pojedni go ze czcią, kieby ten chleb pański.
|
|
Niegdyś opłatkom wigilijnym przypisywano wiele różnych, niezwykłych, dobroczynnych właściwości. Sama ich obecność w domu miała zapewniać dostatek, spokój i błogosławieństwo boże, chronić dom przed piorunem, pożarem i innymi nieszczęściami. Wierzono, że ten kto opłatkiem się łamie nie zazna przez cały rok głodu i co więcej będzie mógł dzielić się chlebem z innymi. Wierzono, także, że jeśli ktoś zabłąkany w lesie przypomni sobie z kim opłatek łamał, to szybko odnajdzie drogę i szczęśliwie powróci do domu. Okruch opłatka wrzucony do studni miał oczyszczać wodę, a pijącym ją ludziom i zwierzętom zapewnić zdrowie i siłę.
|

Do wieczerzy wigilijnej zasiadano, gdy na niebie ukazywała się pierwsza gwiazda - na pamiątkę Gwiazdy betlejemskiej prowadzącej pasterzy do Betlejem. |

Prezenty wręczano wtedy, gdy na niebie
zapłonęła pierwsza gwiazdka. Wigilijny zwyczaj
obdarowywania się wywodzi się z rzymskich
Saturnaliów. Potem wiązano go z podarkami
składanemu małemu Jezusowi przez Trzech Króli.
|

Prezenty gwiazdkowe były różne, choć dzieciom na ogół dawano zabawki. W domach zamożnych, oprócz cennych przedmiotów, młodym pannom i chłopcom kładziono na stole także pięknie napisane karteczki z dowcipnymi wierszami zawierającymi przeważnie aluzję do małżeństwa.
|

Najpopularniejsze potrawy wigilijne w dawnych
czasach to: zupa migdałowa, karp na szaro,
szczupak z szafranem, groch z kapustą,
kluski z makiem i miodem, tradycyjna kutia,
przyrządzana z kaszy pszennej, miodu i maku
oraz kompot z suszonych owoców.
|
|
Wszystkim daniom wigilijnym przypisywano symboliczne znaczenie, np. chleb symbolizował dobrobyt i początek nowego życia, wypieki z mąki zapewniały pomyślność w nadchodzącym roku, ryba przypominała o chrzcie, zmartwychwstaniu, odradzaniu życia oraz nieśmiertelności, groch - chronił przed chorobami, mak był symbolem płodności.
|
Jeszcze jakieś pięćdziesiąt lat temu nie tylko każdy region Polski, ale niemal każda wieś miała swoje miejscowe, regionalne potrawy wigilijne.
Najpierw był buraczany kwas, gotowany na grzybach z ziemniakami całymi, a potem przyszły śledzie w mące obtaczane i smażone na oleju konopnym, później zaś pszenne kluski z makiem, a potem szła kapusta z grzybami, olejem również omaszczona, a na ostatek podała Jagusia przysmak prawdziwy, bo racuszki z gryczanej mąki z miodem zatarte i w makowym oleju uprażone, a przegryzali to wszystko prostym chlebem, bo placka ni strucli, że z mlekiem i masłem były, nie godziło się jeść dnia tego...
(Reymont, Chłopi)
|
Ścisły post zachowywała prosta ludność. Uczty wigilijne w staropolskich dworach wyróżniały się ogromną różnorodnością.
Po kolacji zapalano na choince świeczki i zaczynano śpiewać kolędy, oglądano podarunki, a później, aż do pasterki, grano w kości i karty na orzechy. Od wieków istniała tradycja, że gra w ten właśnie wieczór ma przynosić szczęście, lecz zwyczajowe prawo zabraniało gry na pieniądze.
|

Istniało wiele wróżb wigilijnych, na przykład dotyczących zamążpójścia i ożenku. |
Po wieczerzy panny i kawalerowie ciągnęli źdźbła słomy spod obrusa. Zielone oznaczało ślub, zwiędłe - oczekiwanie, żółte - staropanieństwo lub pozostanie w stanie kawalerskim.
Dziewczęta wychodziły przed dom i wołały głośno; z której strony echo odpowiedziało, z tej mąż przyjdzie.
|
|
W Polsce kolacja wigilijna ma znaczenie szczególne. Historia naszego narodu sprawiła, że różnymi wyrokami i "ukazami" władze zaborcze i okupacyjne wysyłały Polaków na Sybir, do obozów koncentracyjnych, na emigrację. Zawsze i wszędzie jednak w noc wigilijną spotykali się wygnańcy, żeby okazać sobie bliskość, żeby przełamać się opłatkiem.
|
Bibliografia:
1. Golon Krystyna: Tradycje i obyczaje świąt Bożego Narodzenia jako wyjątkowa pamiątka rodzinna. "Biblioteka w Szkole" 2004 nr 11 s. 10-12
2. Hryń-Kuśmierek Renata: Polskie tradycje doroczne. Poznań: Publicat, 2005. ISBN 83-245-0499-0
3. Szymanderska Hanna: Wigilia. Warszawa: Świat Książki, 2006. ISBN83-247-0355-1
4. Wojciechowska Beata: Od Godów do Trzech Króli: zwyczaje bożonarodzeniowe i noworoczne w średniowiecznej Polsce. "Mówią Wieki" 2004 nr 12 s.22-27
|
|
|
|
|
|