Biblioteka w szkole Biblioteka w szkole Biblioteka centrum informacji Wszystko dla szko³y ¦wietlica w Szkole
Aby dostawaæ nowo¶ci podaj e-mail: 
Zapisz:Wypisz
 
Aktualny numer 06/10
Na skróty
Aktualny numer
Prenumerata i zakup numerów archiwalnych
Archiwum
Zawarto¶æ wszystkich numerów "BwS"
w programie MOL
Spisy tre¶ci roczników
Wyszukiwarka
Informacje dla autorów
Rekomendowane publikacje
Bibliografia materia³ów repertuarowych dla szkó³
Bank przydatnych
materia³ów
Kawa z Szymeczk±
Galeria bibliotekarzy
Stopka redakcyjna
KONTAKT
"Biblioteka w Szkole"
00-950 Warszawa
skr. pocztowa 109
email:
bibliotekawszkole@sukurs.edu.pl
tel./fax 0-22 832 36 12
tel. 832 36 11
Ostatni numer
ukaza³ siê
27 maja 2010
My chcemy wiosny

Dziêkujemy, dziêkujemy:

Ciep³ym kapturom...

Czapkom pod brodê

szaliczkom

rêkawiczkom

i baranim ko¿uszkom!

(Stefania Szuchowa)

KILKA S£ÓW O MARZANNIE

W nocy z 20 na 21 marca s³oñce wchodzi w znak Barana. Zaczyna siê astronomiczna wiosna, pora roku od zarania dziejów oczekiwana z niecierpliwo¶ci± i witana z rado¶ci±. Dzieci zaczn± wypatrywaæ pierwszego bociana - zwiastuna wiosny i pójd± topiæ Marzannê. ¦niegi stopniej±, trawa siê zazieleni, a ptaki zaczn± rado¶nie æwierkaæ. Dzi¶ wiemy, ¿e taka jest kolej rzeczy, ale nasi pradziadowie my¶leli trochê inaczej. S±dzili, ¿e wiosna nadejdzie szybciej, je¶li jej w tym pomog±. Dlatego przygotowywali siê do niej bardzo starannie.

Dawniej wierzono, ¿e czwarta niedziela postu poprzedzaj±cego Wielkanoc jest dniem walki zimy z wiosn±. Dzieñ ten okre¶lano mianem ¶miertelnej niedzieli. Tego dnia dokonywa³o siê zwyciêstwo ¿ycia nad ¶mierci±, dzieñ uzyskiwa³ przewagê nad noc± a jasno¶æ nad ciemno¶ci±. ¦miertelna niedziela otwiera³a ciekawy okres obrzêdowy, zwany ¦ródpo¶ciem. Najwa¿niejszym wydarzeniem ¦ródpo¶cia by³o topienie Marzanny - personifikacji zimy i ¶mierci. Marzanna jest zwana równie¿ Moren±, Marzaniokiem (na ¦l±sku), ¦miercich±, ¦miertk±, ¦mierteczk±, ¦mierci± (w Wielkopolsce i na Podhalu). Wszystkie nazwy, w mniej lub bardziej dos³owny sposób, odwo³ywa³y siê do zmory, moru, ¶mierci, poniewa¿ Marzanna by³a uwa¿ana w³a¶nie za uosobienie ¶mierci, zimy i chorób. Powszechne by³o przekonanie, ¿e jej unicestwienie spowoduje szybkie nadej¶cie wiosny. Topiono j± pod koniec zimy lub tu¿ po pierwszych symptomach wiosny. Marzannê wynoszono ze wsi ca³± gromad±, po lub w trakcie zabawy. Niesiono j± ponad g³owami albo wieziono na taczce. Kuk³ê wyobra¿aj±c± postaæ ludzk± palono lub wrzucano w nurt rzeki, stawu, jeziora. Topiono j± po uprzednim rozebraniu z szat i wzniesieniu do nieba. Potem Marzannê oddawano wodzie, a w³a¶ciwie jej w³adcom, od których zale¿a³o powodzenie pracy w³o¿onej w uprawê ziemi. Do Marzanny podchodzono z szacunkiem. Jej resztki rozrzucano po polach, bo wierzono, ¿e dziêki temu ziemia bêdzie obficiej owocowaæ.

Opis topienia Marzanny podany w XVI-wiecznej "Kronice polskiej" Marcina Bielskiego jest zadziwiaj±co aktualny:

"Za mej to jeszcze pamiêci by³ ten obyczaj u nas jeszcze po wsiach, i¿ w Bia³± Niedzielê w po¶cie topili ba³wana, jeden ubrawszy snop konopi albo s³omy w odzienie cz³owiecze, który wszystka wie¶ prowadzi³a, gdzie najbli¿ej by³o jakie jeziorko czy ka³u¿a, tam zebrawszy z niego odzienie wrzucali do wody, ¶piewaj±c ¿artobliwie:

¦mieræ siê wije u p³otu,
szukaj±cy k³opotu etc.

Potem najprêdzej do domu od tego miejsca bie¿ali, który albo która siê wtenczas powali³a albo powali³, wró¿bê tê mieli, i¿ tego roku umrze. Zwali tego ba³wana Marzanna".

Marzanna najczê¶ciej wyobra¿a³a postaæ kobiety, ale np. na ¦l±sku ch³opcy topili równie¿ kuk³ê mê¿czyzny, czyli wspomnianego ju¿ Marzanioka. ¦miercichê robiono zazwyczaj z wiechcia s³omy, który okrêcano bia³ym p³ótnem, ozdabiano wst±¿kami i koralami. ¦l±sk± maszkarê ubierano bardziej bogato, w strój druhny weselnej: bia³± bluzkê, kwiecist± spódnicê, fartuch, gorset, chustê na ramiona, korale, wianek z kwiatów i wst±¿ki w s³omianych warkoczach. Marzann±-¦miercich± mog³a byæ równie¿ lalka z ga³ganków lub kupiona w sklepie, ale musia³a mieæ bia³± sukienkê.

Kiedy siê rozgniewa gro¼na Pani Zima,

Zmienia siê w Marzannê i w³adaæ zaczyna.

Sypie gêstym ¶niegiem, wody skuwa lodem,

Sroga, rozgniewana, powiewa wci±¿ ch³odem.

Marzanno, Marzanno, odp³ywaj prosimy!

Nie chcemy ju¿ wiêcej ¿adnych ¶ladów zimy!

WYWO£YWANIE WIOSNY

Po utopieniu Marzanny przychodzi³a kolej na wywo³ywanie wiosny. Zwyczaj ten zachowa³ siê g³ównie u wschodnich S³owian jako "zaklinanie" lub "hukanie" wiosny. Wielkorusini zaklinanie wiosny zaczynali ju¿ 1 marca. Tego dnia dzieci i dziewczêta wychodzi³y na dachy, wzgórza i ¶piewaj±c prosi³y wiosnê o ³askawe przybycie i przyniesienie darów. Rytua³ ten powtarzano przez ca³y marzec, a czasami jeszcze d³u¿ej. Czekano na znak ¶wiadcz±cy o tym, ¿e pro¶by i zabiegi ludu zosta³y dostrze¿one. Tym znakiem by³ pierwszy wiosenny grzmot. Wierzono, ¿e otwiera³ on ziemiê. Nadej¶cie wiosny zwiastowa³o te¿ pojawienie siê pewnych gatunków ptaków, zwykle skowronka, jaskó³ki, bociana lub kuku³ki. Mia³y one przynosiæ klucze, którymi wiosna otwiera³a ziemiê, aby ta mog³a wypu¶ciæ ro¶linno¶æ.

Ledwo Marzanna pop³ynê³a z zim± do morza, a ju¿ wnoszono do wsi kolorowy, zielony gaik - maik. By³a to ga³±¼ sosny lub ¶wierku, piêknie przystrojona wst±¿kami i ozdobami z papieru, czasami z lalk± umieszczon± u szczytu. Gaik - symbol wiosny - wêdrowa³ od chaty do chaty z radosnym ¶piewem.

Od kilkudziesiêciu lat obrzêd powitania wiosny jest ju¿ przede wszystkim zabaw± dzieci i m³odzie¿y, ³±czon± z pocz±tkiem kalendarzowej wiosny. Uczniowie og³osili pierwszy dzieñ wiosny "Dniem Wagarowicza", w którym to w radosnych nastrojach i wymy¶lnych strojach, wrêcz karnawa³owych, ¶wiêtuj± dzieñ bez szko³y. Mog± w wodzie utopiæ nie tylko kuk³ê Marzanny, ale przy okazji równie¿ niedole i smutki uczniowskie.

P³yñ sobie Marzanno
Szumi±cym potokiem,
Nad morze szerokie,
Nad morze g³êbokie.

Zgiñ, przepadnij zimo,
I nie wracaj do nas,
Na przyjêcie wiosny
Otwórzmy ramiona.

(Wanda Chotomska)

Tyle jest ³agodno¶ci w wio¶nie...

A jednak ta wiosna

Przepêdza zimê bezlito¶nie.

(Czes³aw Kuriata)

"KIEDY BOCIAN PRZYLECI, MOG¡ WYJ¦Æ NA DWÓR DZIECI"

Wed³ug wierzeñ ludowych przylatuj±ce bociany zbieraj± na swe skrzyd³a resztki ¶niegu i sprowadzaj± wiosnê. Od wieków gospodarze prze¶cigali siê w zachêcaniu tych ptaków do zak³adania gniazd w ich zagrodach, bo bociany - oprócz swych wiosennych zas³ug - zapewniaj± równie¿ szczê¶cie i pokój. Na powitanie ptaków powracaj±cych z ciep³ych krajów w Polsce po³udniowo-wschodniej i na Kurpiach pieczono specjalne bu³eczki w kszta³cie bocianich ³ap i wk³adano je do gniazd. Ten, kto pierwszy zobaczy³ przylatuj±cego bociana, mia³ zapewnione szczê¶cie.

Przylecia³y z daleka i kr±¿y³y nad ³±k±.

Zobaczy³y je dzieci, gdy rankiem zesz³o s³onko.

Zobaczy³y je dzieci, powita³y rado¶nie,

Ach, witajcie bociany, powiedzcie nam o wio¶nie!

Z t± wiosn±, proszê pañstwa,

To jednak ma³a draka:

Niby trawka tu-ówdzie wyprys³a,

Przys³a³a na zwiady ptaka,

No tak, niby to przysz³a,

Ale na razie

Byle jaka.

(Hanna £ochocka)


Jeszcze w polu tyle ¶niegu,

Jeszcze strumyk mrozem ¶ciêty,

A pierwiosnek ju¿ na brzegu

Wyrós³ ¶liczny, u¶miechniêty.

Witaj, witaj, kwiatku bia³y,

G³ówkê jasn± zwróæ do s³onka,

Ju¿ bociany przylecia³y,

W niebie s³ychaæ ¶piew skowronka.

Stare wierzby nachyli³y

Miêkkie bazie ponad kwiatkiem:

"Gdzie jest wiosna? Powiedz mi³y,

czy¶ nie widzia³ jej przypadkiem?"

(W³adys³aw Broniewski)

Krokusy wyskakuj± z ziemi

Jak wiosenne nuty,

A panny siê chyl± nad niemi

I z nut uk³adaj± bukiet.

(M. Pawlikowska - Jasnorzewska)

S± zbyt nie¶mia³e

I ledwie nieszczelnej zieleni

Umyka przydymiony fiolet.

Lecz pachn± za to,

Jak ¶nieg wypity, kiedy Wiosna

Pierwszy promieñ rzuci.

¦ci¶niête razem przy wiotkich ³ody¿kach

Wydaj± siê ¶mielsze.

(Mieczys³awa Buczkówna)

Naplotkowa³a sosna,

¿e ju¿ zbli¿a siê wiosna.

Kret skrzywi³ siê ponuro: Przyjedzie pewno fur±...

Je¿ siê naje¿y³ srodze: Raczej na hulajnodze.

W±¿ sykn±³ - Ja nie wierzê, przyjedzie na rowerze.

Kos gwizdn±³: Wiem co¶ o tym, przyleci samolotem.

Sk±d znowu
- rzek³a sroka -
Ja jej nie spuszczam z oka
i w zesz³ym roku w maju
widzia³am j± w tramwaju.

Nieprawda! Wiosna zwykle

przyje¿d¿a motocyklem.

A ja wam to dowiodê

¿e w³a¶nie samochodem.

Nieprawda, bo w karecie!

W karecie, co pan plecie?

O¶wiadczyæ mogê krótko,

¿e p³ynie w³a¶nie ³ódk±!

A wiosna przysz³a pieszo.
Ju¿ kwiaty z ni± siê ¶piesz±,
ju¿ trawy przed ni± rosn±
i szumi±:
Witaj wiosno!
(Jan Brzechwa)


Dzisiaj rano niespodzianie

Zapuka³a do mych drzwi.

Wcze¶niej ni¿ oczekiwa³em

Przysz³y te cieplejsze dni.

Zdj±³em z niej zmokniête palto,

Posadzi³em vis a vis,

Zapachnia³o, zaja¶nia³o.

Wiosna, wiosna,

Ach, to ty!

(Marek Grechuta)

Wiosna - cieplejszy wieje wiatr,

Wiosna - znów nam uby³o lat,

Wiosna, wiosna w ko³o, rozkwit³y bzy.

¦piewa skowronek nad nami,

Drzewa strzeli³y p±kami.

Wszystko kwitnie w ko³o, i ja, i Ty.

Portret dziadzia rankiem wyszed³ z ram

I na spacer poszed³ sobie sam.

Nie przeszkadza tytu³, wiek i p³eæ

By zielon± wiosnê w g³owie mieæ.



Wiosna bêdzie radosna, a potem ju¿ raz, dwa do lata!

Bibliografia:

wersja spakowana w formacie Microsoft Word (750 KB)

dzia³: Krótkie gazetki na d³ugie przerwy