|


Dziêkujemy, dziêkujemy:
Ciep³ym kapturom...
Czapkom pod brodê
szaliczkom 
rêkawiczkom 
i baranim ko¿uszkom! 
(Stefania Szuchowa)
KILKA S£ÓW O MARZANNIE
W nocy z 20 na 21 marca s³oñce wchodzi w znak Barana. Zaczyna siê astronomiczna wiosna, pora roku od zarania dziejów
oczekiwana z niecierpliwo¶ci± i witana z rado¶ci±. Dzieci zaczn± wypatrywaæ pierwszego bociana - zwiastuna wiosny
i pójd± topiæ Marzannê. ¦niegi stopniej±, trawa siê zazieleni, a ptaki zaczn± rado¶nie æwierkaæ. Dzi¶ wiemy,
¿e taka jest kolej rzeczy, ale nasi pradziadowie my¶leli trochê inaczej. S±dzili, ¿e wiosna nadejdzie szybciej, je¶li
jej w tym pomog±. Dlatego przygotowywali siê do niej bardzo starannie.
Dawniej wierzono, ¿e czwarta niedziela postu poprzedzaj±cego Wielkanoc jest dniem walki zimy z wiosn±. Dzieñ ten
okre¶lano mianem ¶miertelnej niedzieli. Tego dnia dokonywa³o siê zwyciêstwo ¿ycia nad ¶mierci±, dzieñ uzyskiwa³
przewagê nad noc± a jasno¶æ nad ciemno¶ci±. ¦miertelna niedziela otwiera³a ciekawy okres obrzêdowy, zwany ¦ródpo¶ciem.
Najwa¿niejszym wydarzeniem ¦ródpo¶cia by³o topienie Marzanny - personifikacji zimy i ¶mierci. Marzanna jest zwana
równie¿ Moren±, Marzaniokiem (na ¦l±sku), ¦miercich±, ¦miertk±, ¦mierteczk±, ¦mierci± (w Wielkopolsce i na
Podhalu). Wszystkie nazwy, w mniej lub bardziej dos³owny sposób, odwo³ywa³y siê do zmory, moru, ¶mierci, poniewa¿
Marzanna by³a uwa¿ana w³a¶nie za uosobienie ¶mierci, zimy i chorób. Powszechne by³o przekonanie, ¿e jej
unicestwienie spowoduje szybkie nadej¶cie wiosny. Topiono j± pod koniec zimy lub tu¿ po pierwszych symptomach wiosny.
Marzannê wynoszono ze wsi ca³± gromad±, po lub w trakcie zabawy. Niesiono j± ponad g³owami albo wieziono na
taczce. Kuk³ê wyobra¿aj±c± postaæ ludzk± palono lub wrzucano w nurt rzeki, stawu, jeziora. Topiono j± po
uprzednim rozebraniu z szat i wzniesieniu do nieba. Potem Marzannê oddawano wodzie, a w³a¶ciwie jej w³adcom, od których
zale¿a³o powodzenie pracy w³o¿onej w uprawê ziemi. Do Marzanny podchodzono z szacunkiem. Jej resztki rozrzucano po
polach, bo wierzono, ¿e dziêki temu ziemia bêdzie obficiej owocowaæ.
Opis topienia Marzanny podany w XVI-wiecznej "Kronice polskiej" Marcina Bielskiego jest zadziwiaj±co
aktualny:
"Za mej to jeszcze pamiêci by³ ten obyczaj u nas jeszcze po wsiach, i¿ w Bia³± Niedzielê w po¶cie
topili ba³wana, jeden ubrawszy snop konopi albo s³omy w odzienie cz³owiecze, który wszystka wie¶ prowadzi³a, gdzie
najbli¿ej by³o jakie jeziorko czy ka³u¿a, tam zebrawszy z niego odzienie wrzucali do wody, ¶piewaj±c ¿artobliwie:
¦mieræ siê wije u p³otu,
szukaj±cy k³opotu etc.
Potem najprêdzej do domu od tego miejsca bie¿ali, który albo która siê wtenczas powali³a albo powali³, wró¿bê
tê mieli, i¿ tego roku umrze. Zwali tego ba³wana Marzanna".
Marzanna najczê¶ciej wyobra¿a³a postaæ kobiety, ale np. na ¦l±sku ch³opcy topili równie¿ kuk³ê mê¿czyzny,
czyli wspomnianego ju¿ Marzanioka. ¦miercichê robiono zazwyczaj z wiechcia s³omy, który okrêcano bia³ym p³ótnem,
ozdabiano wst±¿kami i koralami. ¦l±sk± maszkarê ubierano bardziej bogato, w strój druhny weselnej: bia³± bluzkê,
kwiecist± spódnicê, fartuch, gorset, chustê na ramiona, korale, wianek z kwiatów i wst±¿ki w s³omianych
warkoczach. Marzann±-¦miercich± mog³a byæ równie¿ lalka z ga³ganków lub kupiona w sklepie, ale musia³a mieæ
bia³± sukienkê.
Kiedy siê rozgniewa gro¼na Pani Zima,
Zmienia siê w Marzannê i w³adaæ zaczyna.
Sypie gêstym ¶niegiem, wody skuwa lodem,
Sroga, rozgniewana, powiewa wci±¿ ch³odem.
Marzanno, Marzanno, odp³ywaj prosimy!
Nie chcemy ju¿ wiêcej ¿adnych ¶ladów zimy!
WYWO£YWANIE WIOSNY
Po utopieniu Marzanny przychodzi³a kolej na wywo³ywanie wiosny. Zwyczaj ten zachowa³ siê g³ównie u wschodnich S³owian
jako "zaklinanie" lub "hukanie" wiosny. Wielkorusini zaklinanie wiosny zaczynali ju¿ 1 marca. Tego
dnia dzieci i dziewczêta wychodzi³y na dachy, wzgórza i ¶piewaj±c prosi³y wiosnê o ³askawe przybycie i
przyniesienie darów. Rytua³ ten powtarzano przez ca³y marzec, a czasami jeszcze d³u¿ej. Czekano na znak ¶wiadcz±cy
o tym, ¿e pro¶by i zabiegi ludu zosta³y dostrze¿one. Tym znakiem by³ pierwszy wiosenny grzmot. Wierzono, ¿e
otwiera³ on ziemiê. Nadej¶cie wiosny zwiastowa³o te¿ pojawienie siê pewnych gatunków ptaków, zwykle skowronka,
jaskó³ki, bociana lub kuku³ki. Mia³y one przynosiæ klucze, którymi wiosna otwiera³a ziemiê, aby ta mog³a wypu¶ciæ
ro¶linno¶æ.
Ledwo Marzanna pop³ynê³a z zim± do morza, a ju¿ wnoszono do wsi kolorowy, zielony gaik - maik. By³a to ga³±¼
sosny lub ¶wierku, piêknie przystrojona wst±¿kami i ozdobami z papieru, czasami z lalk± umieszczon± u szczytu.
Gaik - symbol wiosny - wêdrowa³ od chaty do chaty z radosnym ¶piewem.
Od kilkudziesiêciu lat obrzêd powitania wiosny jest ju¿ przede wszystkim zabaw± dzieci i m³odzie¿y, ³±czon±
z pocz±tkiem kalendarzowej wiosny. Uczniowie og³osili pierwszy dzieñ wiosny "Dniem Wagarowicza", w którym
to w radosnych nastrojach i wymy¶lnych strojach, wrêcz karnawa³owych, ¶wiêtuj± dzieñ bez szko³y. Mog± w wodzie
utopiæ nie tylko kuk³ê Marzanny, ale przy okazji równie¿ niedole i smutki uczniowskie.

P³yñ sobie Marzanno
Szumi±cym potokiem,
Nad morze szerokie,
Nad morze g³êbokie.Zgiñ, przepadnij zimo,
I nie wracaj do nas,
Na przyjêcie wiosny
Otwórzmy ramiona.
(Wanda Chotomska) |
Tyle jest ³agodno¶ci w wio¶nie... A jednak ta wiosna
Przepêdza zimê bezlito¶nie.
(Czes³aw Kuriata) |
"KIEDY BOCIAN PRZYLECI, MOG¡ WYJ¦Æ NA DWÓR DZIECI"
Wed³ug wierzeñ ludowych przylatuj±ce bociany zbieraj± na swe skrzyd³a resztki ¶niegu i sprowadzaj± wiosnê. Od
wieków gospodarze prze¶cigali siê w zachêcaniu tych ptaków do zak³adania gniazd w ich zagrodach, bo bociany - oprócz
swych wiosennych zas³ug - zapewniaj± równie¿ szczê¶cie i pokój. Na powitanie ptaków powracaj±cych z ciep³ych
krajów w Polsce po³udniowo-wschodniej i na Kurpiach pieczono specjalne bu³eczki w kszta³cie bocianich ³ap i wk³adano
je do gniazd. Ten, kto pierwszy zobaczy³ przylatuj±cego bociana, mia³ zapewnione szczê¶cie.

| Przylecia³y z daleka i kr±¿y³y nad ³±k±. Zobaczy³y je dzieci, gdy rankiem zesz³o s³onko.
Zobaczy³y je dzieci, powita³y rado¶nie,
Ach, witajcie bociany, powiedzcie nam o wio¶nie!
|

Z t± wiosn±, proszê pañstwa,
To jednak ma³a draka:
Niby trawka tu-ówdzie wyprys³a,
Przys³a³a na zwiady ptaka,
No tak, niby to przysz³a,
Ale na razie
Byle jaka.
(Hanna £ochocka)
|
 |
Jeszcze w polu tyle ¶niegu, Jeszcze strumyk mrozem ¶ciêty,
A pierwiosnek ju¿ na brzegu
Wyrós³ ¶liczny, u¶miechniêty.
Witaj, witaj, kwiatku bia³y,
G³ówkê jasn± zwróæ do s³onka,
Ju¿ bociany przylecia³y,
W niebie s³ychaæ ¶piew skowronka.
Stare wierzby nachyli³y
Miêkkie bazie ponad kwiatkiem:
"Gdzie jest wiosna? Powiedz mi³y,
czy¶ nie widzia³ jej przypadkiem?"
(W³adys³aw Broniewski) |
 |
 |
Krokusy wyskakuj± z ziemi Jak wiosenne nuty,
A panny siê chyl± nad niemi
I z nut uk³adaj± bukiet.
(M. Pawlikowska - Jasnorzewska) |
 |
 |
S± zbyt nie¶mia³e I ledwie nieszczelnej zieleni
Umyka przydymiony fiolet.
Lecz pachn± za to,
Jak ¶nieg wypity, kiedy Wiosna
Pierwszy promieñ rzuci.
¦ci¶niête razem przy wiotkich ³ody¿kach
Wydaj± siê ¶mielsze.
(Mieczys³awa Buczkówna) |
 |

Naplotkowa³a sosna,
¿e ju¿ zbli¿a siê wiosna.

Kret skrzywi³ siê ponuro: Przyjedzie pewno fur±...

Je¿ siê naje¿y³ srodze: Raczej na hulajnodze.

W±¿ sykn±³ - Ja nie wierzê, przyjedzie na rowerze.

Kos gwizdn±³: Wiem co¶ o tym, przyleci samolotem.

Sk±d znowu
- rzek³a sroka -
Ja jej nie spuszczam z oka
i w zesz³ym roku w maju
widzia³am j± w tramwaju.

Nieprawda! Wiosna zwykle
przyje¿d¿a motocyklem.

A ja wam to dowiodê
¿e w³a¶nie samochodem.

Nieprawda, bo w karecie!

W karecie, co pan plecie?
O¶wiadczyæ mogê krótko,
¿e p³ynie w³a¶nie ³ódk±!

A wiosna przysz³a pieszo.
Ju¿ kwiaty z ni± siê ¶piesz±,
ju¿ trawy przed ni± rosn±
i szumi±:
Witaj wiosno!
(Jan Brzechwa)

| Dzisiaj rano niespodzianie Zapuka³a do mych drzwi.
Wcze¶niej ni¿ oczekiwa³em
Przysz³y te cieplejsze dni.
Zdj±³em z niej zmokniête palto,
Posadzi³em vis a vis,
Zapachnia³o, zaja¶nia³o.
Wiosna, wiosna,
Ach, to ty!
(Marek Grechuta) |
 |

| Wiosna - cieplejszy wieje wiatr, Wiosna - znów nam uby³o lat,
Wiosna, wiosna w ko³o, rozkwit³y bzy.
¦piewa skowronek nad nami,
Drzewa strzeli³y p±kami.
Wszystko kwitnie w ko³o, i ja, i Ty. |
 |
| Portret dziadzia rankiem wyszed³ z ram I na spacer poszed³ sobie sam.
Nie przeszkadza tytu³, wiek i p³eæ
By zielon± wiosnê w g³owie mieæ. |
 |
Wiosna bêdzie radosna, a potem ju¿ raz, dwa do lata!

Bibliografia:
wersja spakowana w
formacie Microsoft Word (750 KB)
dzia³: Krótkie gazetki na d³ugie przerwy |
|