Biblioteka w szkole Biblioteka w szkole Biblioteka centrum informacji Wszystko dla szko³y ¦wietlica w Szkole
Aby dostawaæ nowo¶ci podaj e-mail: 
Zapisz:Wypisz
 
Aktualny numer 06/10
Na skróty
Aktualny numer
Prenumerata i zakup numerów archiwalnych
Archiwum
Zawarto¶æ wszystkich numerów "BwS"
w programie MOL
Spisy tre¶ci roczników
Wyszukiwarka
Informacje dla autorów
Rekomendowane publikacje
Bibliografia materia³ów repertuarowych dla szkó³
Bank przydatnych
materia³ów
Kawa z Szymeczk±
Galeria bibliotekarzy
Stopka redakcyjna
KONTAKT
"Biblioteka w Szkole"
00-950 Warszawa
skr. pocztowa 109
email:
bibliotekawszkole@sukurs.edu.pl
tel./fax 0-22 832 36 12
tel. 832 36 11
Ostatni numer
ukaza³ siê
27 maja 2010
Mariusz Kie³tyka, Kamila Paradowska - Reanimacja szarlatana

Wieczór o ¿yciu i twórczo¶ci Konstantego Ildefonsa Ga³czyñskiego (scenariusz imprezy)


Krótko o "Reanimacji"

Pomys³ imprezy zrodzi³ siê spontanicznie, nie tylko z naszego uwielbienia do twórczo¶ci Ga³czyñskiego, ale tak¿e pasji odkrywania tego, co w wirze historii literatury oraz w kontek¶cie kreowania biografii ulega uproszczeniu i zapomnieniu.

"Reanimacja Szarlatana", w takim kszta³cie w jakim istnieje, byæ mo¿e nie do koñca doskona³ym, sprawdzi³a siê wprost idealnie podczas dwóch prezentacji, które zorganizowali¶my. Na pocz±tku przedstawili¶my j± czytelnikom Biblioteki Publicznej w Pniewie, nastêpnie uczniom szko³y ¶redniej w Gryfinie. Podczas spotkania wykorzystali¶my m.in. archiwalne nagrania Polskiego Radia z g³osem poety i piosenki na p³ytach ¶piewane przez znanych artystów. Prezentacji towarzyszy³a wystawa fotografii Ga³czyñskiego oraz jego twórczo¶ci. Spotkania mia³y nowoczesny, multimedialny charakter, ale jest jednocze¶nie by³y powrotem do przesz³o¶ci, bo pos³ugiwali¶my siê np. p³ytami winylowymi (które kurz± siê w archiwach wszystkich bibliotek…).

Jeste¶my przekonani, ¿e taka forma kontaktu z czytelnikiem, pokazania mu ca³ego bogactwa procesów zwi±zanych z ¿yciem ciekawego cz³owieka, niezwyk³ego pisarza, jest jednym z podstawowych zadañ jakie powinna spe³niaæ biblioteka.

Czas prezentacji: 90 min.

Cele spotkania:

  • konfrontacja literackiej legendy artysty i faktów biograficznych 
  • zainteresowanie twórczo¶ci± artysty
  • zwrócenie uwagi na niegasn±c± popularno¶æ utworów Ga³czyñskiego                                           
  • podkre¶lenie roli artysty dla budowania kultury regionu szczeciñskiego

Prowadz±cy 1:

Witamy Pañstwa serdecznie! Dzi¶ 26 wrze¶nia jest ¶wiêto Rosz Haszana czyli pierwszy dzieñ roku wed³ug kalendarza ¿ydowskiego... ale oczywi¶cie nie spotykamy siê tu z tego powodu, a zupe³nie innego. Otó¿ w przysz³ym roku (2005) bêdziemy obchodziæ stulecie urodzin Konstantego Ildefonsa Ga³czyñskiego.

Dzisiejsze spotkanie zdecydowali¶my siê nazwaæ REANIMACJA SZARLATANA - wieczór o ¿yciu i twórczo¶ci. (tak my rozpoczêli¶my wieczór i, co zrozumia³e, nie da siê tego powtórzyæ, ale mo¿na post±piæ wed³ug  pomys³u i znale¼æ inne ¶wiêto w kalendarzu)

Prowadz±cy 2:

O ¿yciu i twórczo¶ci - w tej w³a¶nie kolejno¶ci, poniewa¿ nie zamierzamy tutaj dokonywaæ sekcji zw³ok utworów poety ani te¿ psychoanalizy jego osobowo¶ci. Bardziej chcemy siê skupiæ na budowaniu legendy artysty takiego jakim Ga³czyñski  chcia³ byæ postrzegany tzn. szarlatana, kuglarza, postaci w pewien sposób tragicznej, pomawianej o z³e zamiary.

P1:

Bêdziemy poprzez fakty i anegdoty docieraæ do jego twórczo¶ci - tej nieznanej, znanej              i bardzo znanej, która czêsto nam towarzyszy, a niekoniecznie zdajemy sobie z tego sprawê. Na pocz±tku chcieliby¶my Pañstwu w³a¶nie taki utwór zaprezentowaæ - bardzo znan± piosenkê w wykonaniu Marka Grechuty, nios±c± w³a¶ciwie has³o przewodnie tego wieczoru - "Ocaliæ od zapomnienia".

(piosenka na CD M. Grechuty -" Ocaliæ od zapomnienia")

P1:

Choæ za ¿ycia nie zawsze doceniany, Ga³czyñski jest dzi¶ jednym z najczê¶ciej wydawanych polskich poetów. Uda³o mu siê przetrwaæ mody literackie na twórczo¶æ politycznie zaanga¿owan±, awangardê czy postmodernizm. Dlaczego? Chyba g³ównie dziêki temu, ¿e wiele jego utworów zosta³o napisanych bez  typowo polskiej sk³onno¶ci do mitotwórstwa, czy te¿ narodowych obsesji.

Z ducha Ga³czyñskiego wywodz± siê te¿ tacy kabareciarze i satyrycy jak Olga Lipiñska, Jonasz Kofta, Wojciech M³ynarski, Jerzy Wasowski, Jacek  Janczarski. Do fascynacji jego twórczo¶ci± przyznawali siê tak¿e bardziej liryczni poeci jak Agnieszka Osiecka, Bu³at Okud¿awa. Mo¿e gdyby nie "Zielona Gê¶" nie by³oby s³ynnych teatrzyków studenckich jak Bim Bom czy STS?

P2:

Trzeba jednak powiedzieæ otwarcie na samym pocz±tku, ¿e jest niestety taki rozdzia³ w twórczo¶ci Ga³czyñskiego, który zawiera utwory pisane na mod³ê socrealistyczn±. Dzi¶ ju¿ o tym nie chcemy pamiêtaæ, a najlepszym przyk³adem na to jest piosenka Grechuty, któr± przed chwil± s³yszeli¶my. Otó¿ pierwotnie wchodzi³a ona w sk³ad "Pie¶ni" napisanych w 1953 roku, a mówi±cych o takich idea³ach jak: kult pracy, wspólne budowanie ojczyzny czyli wg typowych wyznaczników realizmu socjalistycznego.

P1:

Czas jednak przej¶æ do nieuchronnego podania kilku dat i faktów, zawieszenia naszego bohatera wieczoru gdzie¶ we wszech¶wiecie.

P2:

Otó¿ Ga³czyñski przyszed³ na ¶wiat 23 stycznia 1905 roku w Warszawie.

P1:

W roku, w którym Sienkiewicz otrzyma³ Nagrodê Nobla.

P2:

Konstanty to imiê, które otrzyma³ po ojcu - mówi³ na nie "cesarskie"

 za¶ zdrobnienia  Kot i Kostek nazywa³ "niebiañskimi". Pochodzi³ z do¶æ ch³odnego emocjonalnie domu, z typowej patriarchalnej rodziny, gdzie naczeln± w³adzê sprawuje ojciec. Tata Kostka, zawodu technik kolejowy, by³ cz³owiekiem raczej ponurym. Zainteresowania ch³opca (ksi±zki, gra na skrzypcach, teatr, samotne wêdrówki) budzi³y w domu zdziwienie.

W szkole równie¿ postrzegano go jako odmieñca. Szkolny kolega Ga³czyñskiego Jan Hoppe wspomina poetê w ten sposób:

Dwunastoletni Kostek zawsze by³ nie z tej ziemi. Przez wszystkich lubiany, a w gruncie rzeczy sam. Sam dlatego, ¿e zupe³nie inny. Nasze zainteresowania i rozrywki nudzi³y go. Nie biega³ z nami na wycieczki. Nawet narty nie porywa³y go. Na pi³kê patrzy³ obojêtnie. Wola³ czytaæ. Zawsze mia³ du¿e uzdolnienia recytatorskie, piêkny g³os i poczucie humoru. Czêsto wskakiwa³ na ³awkê czy katedrê, bo lubi³ przemawiaæ z wysoka, a m³ody ludek sztubacki s³ucha³ zawsze chêtnie.

W 1923 roku Kostek zdaje maturê i rozpoczyna studia na wydziale filologii angielskiej UW. Równocze¶nie studiuje filologiê klasyczn±. Studiów nie koñczy.        O swoim debiucie literackim z 23 roku "Wiatr w zau³ku" mówi³ z du¿ym dystansem: Dzie³o to nie by³o przeci±¿one w±tkami my¶lowym. Autor w motorycznej formie lirycznej odmalowuje tam ¶wistanie wiatru oraz ksiê¿yc.

Trzy lata pó¼niej (1926) nastêpuje prze³om. Umiera ojciec, a ciê¿ar utrzymania rodziny spada na Konstantego. W jaki sposób m³ody poeta zarabia na ¿ycie? Przede wszystkim udziela korepetycji poza tym nieco jego wierszy ukazuje siê w takich czasopismach jak: "Cyrulik Warszawski", "Droga", "Bluszcz", "Rzeczpospolita".

S³u¿ba wojskowa to epizod w ¿yciu Konstantego, bo zaraz po wst±pieniu do szko³y podchor±¿ych rezerwy zostaje karnie wydalony po sze¶ciu tygodniach.

Nie ma siê jednak czemu dziwiæ, poniewa¿ szeregowiec Ga³czyñski na pytanie: Co to jest karabin? Nieodmiennie odpowiada³ ...

P1:

...narzêdzie szatana!

P2:

Znacznie bardziej interesowa³a naszego poetê dzia³alno¶æ na polu artystycznym, co wi±za³o siê tak¿e z kontaktami towarzyskimi. W grupie literackiej "Kwadryga", z któr± by³ w przez pewien czas zwi±zany pozna³ m. in. Tuwima. W literackiej kawiarni "Kresy", której by³ sta³ym bywalcem  spotyka³ siê z ¯eromskim i Le¶mianem.

Debiut wydawniczy przychodzi w 1929 roku kiedy to ukazuje siê surrealistyczna powie¶æ "Porfirion Osie³ek". Jest to ksi±¿ka trochê dzi¶ zapomniana, ale wa¿na dlatego, ¿e  tam po raz pierwszy pojawi± siê pewne w±tki i postacie charakterystyczne dla twórczo¶ci Ga³czyñskiego jak chocia¿by tytu³owy Porfirion Osie³ek czy opowie¶æ o ¿ar³ocznym ksiê¿ycu.

Do legendy z tamtych czasów przesz³a d³uga do ziemi peleryna, z któr± m³ody poeta nie rozstawa³ siê nawet w upalne dni. Dodawa³a czego¶ niepowtarzalnego jemu i jego wierszom.

W tym samym roku (1929) roku w Klubie Artystycznym mia³ miejsce pierwszy wieczór autorski poety.  Z tego spotkania zachowa³o siê jedno zdjêcie,   na którym poecie towarzyszy napis NIEODWO£ALNE - symbol w pe³ni ¶wiadomej potrzeby pisania, bycia artyst±. Ale w³a¶ciwie jakim? Odpowied¼ na to sztandarowe pytanie daje bardzo s³ynny wiersz, zapowiadaj±cy niejako przysz³o¶æ artysty na wygnaniu, buntownika -"Serwus, Madonna"

P2:

Niechaj tam inni ksiêgi pisz±. Nawet
niechaj im s³awa d¼wiêczy jak wie¿a studzwonna,
ja ksi±g pisaæ nie umiem, a nie dbam o s³awê -
serwus, madonna.

Przecie nie dla mnie spokój ksi±g l¶ni±cych wysoko
i wiosna te¿ nie dla mnie, s³oñce i ruñ wonna,
tylko noc, noc deszczowa i wiatr, i alkohol -
serwus, madonna.

Byli inni przede mn±. Przyjd± inni po mnie,
albowiem ¿ycie wiekuiste, a ¶mieræ p³onna.
Wszystko jak sen wariata ¶niony nieprzytomnie -
serwus, madonna.

To ty jeste¶, przybrana w z³ociste kaczeñce,
kwiaty mego dzieciñstwa, ty cicha i wonna -
¿e rosa brud obmyje z r±k, splatam ci wieñce -
serwus, madonna.

Nie gard¼ wiankiem poety, ³otra i ³obuza;
znaj± mnie redaktorzy, zna policja konna,
a ty¶ jest matka moja, kochanka i muza -
serwus, madonna

1929

P2:

Bêdê przez ca³e ¿ycie pisa³ jeden d³ugi mi³osny wiersz - podobno te s³owa mia³ Ga³czyñski wypowiedzieæ przy odczytywaniu pierwszego z cyklu wierszy pisanego rzeczywi¶cie przez ca³e ¿ycie. Dla kogo? I tu poprawnie powinna pa¶æ odpowied¼: dla swojej ¿ony Natalii. Jego córka Kira, wspominaj±c ojca ka¿e nam wierzyæ w wielk± niczym nie zm±con± mi³o¶æ miêdzy jej matk± a ojcem, a jednak spotkali¶my siê z okre¶leniem, ¿e Ga³czyñski by³ kobieciarzem. Ale oczywi¶cie nie padn± tu za chwilê nazwiska setek jego kochanek a wys³uchamy jednego z utworów który... zreszt± wszystko powie nam Grzegorz Turnau - on tê piosenkê za¶piewa.

(piosenka na MC- "Sowa")

P2:

Natalia Awa³ow - nazwisko wskazuje na wschodnie pochodzenie i rzeczywi¶cie jej rodzina pochodzi³a z Gruzji. By³a wyznania prawos³awnego, st±d te¿ ¶lub odby³ siê w cerkwi, by³o to w roku 1930. Natalia wspomina go w ten sposób:

- By³o pusto, biednie, nie mia³am ¶lubnej sukni, orszaku, go¶ci. Nawet obr±czki mieli¶my bardzo cieniutkie. Ale cerkiewne dzwony bi³y jak na Wielkanoc. Nad schodami nagle przefrunê³y go³êbie. To by³ czarodziejski ¶lub. Takiego drugiego nie mog³o byæ na ¶wiecie. A potem, zamiast podró¿y po¶lubnej, je¼dzili¶my kolejk± napowietrzn± w lunaparku i strzelali do Chaplina z tektury...

P1:

A tak pisze o nim sam Kot:
A mo¿e rzeczywi¶cie wszystko siê nam przy¶ni³o:
stangret, kareta, wieczór, mój frak i twój tren,
i nasze ¿ycie twarde i s³odkie jak sen.

Nie by³oby ma³¿eñstwa, gdyby nie nasza mi³o¶æ.

P2:

Po ¶lubie przysz³o otrze¼wienie. Ga³czyñski popad³ w siln± depresjê. D³ugo spa³, nie jad³, snu³ siê po domu, pi³. Pó¼niej takie stany pojawia³y siê 2 - 3 razy do roku po kilka tygodni. Przykro to przyznaæ ale Ga³czyñski nadu¿ywa³ alkoholu.

P1:

Wiosn± 1931 roku artysta zosta³ mianowany referentem do spraw kultury     w  Berlinie. Pobyt w Niemczech by³ czym¶ niezwyk³ym dla rodziny Ga³czyñskich, dawa³ mo¿liwo¶æ zwiedzenia wielu europejskich miast i rzeczywi¶cie Konstanty i Natalia w tym czasie wiele podró¿owali. Jednak praca referenta nudzi³a artystê, nie móg³  pisaæ. Nieoczekiwanie zatem poeta bierze samowolnie urlop i w kwietniu 1933 przenosi siê do Warszawy.

Niestety Kot nie ma gdzie drukowaæ, jego teksty specjalnie napisane dla kabaretów m.in. QUI PRO QUO zostaj± odrzucone. Niezrozumiany i niezadowolony Ga³czyñski decyduje siê na wyjazd do Wilna. Tam w radiu dostaje cotygodniowy felieton - "Kwadrans dla ponurych". Drukuje sporo wierszy. Zaprzyja¼nia siê z literackim ¶rodowiskiem Wilna. Jednak od niego odstaje. Nie pisze jak jego koledzy, którzy siêgaj± do tradycji regionu. Wtedy powstaje: Ballada ¶lubna II, dzieciêca powie¶æ M³ynek do kawy, oraz sztuka Herod i gwiazdy, któr± pó¼niej spali³.

P2:

Wkrótce otrzymuje propozycjê wspó³pracy z Hank± Ordonówn±. W czasie pobytu w Ormianach (maj±tku jej mê¿a Micha³a Tyszkiewicza) napisa³ dla niej kilka piosenek: Buty szewca Szymona, Na ulicy najlepiej, Szafirow± romancê, Nasza mi³o¶æ jest powie¶ci±.

Kolejne lata to czas dostatku przede wszystkim z powodu wspó³pracy z tygodnikiem "Prosto z mostu". O ile jednak przed wojna zwi±zek z prawicowym pismem by³ op³acalny , o tyle po wojnie wielokrotnie wytykano Ga³czyñskiemu tê ideologiczn± lojalno¶æ.

Rok 1936 to pocz±tek wspó³pracy ze "Szpilkami", która trwa³a a¿ do chwili jego ¶mierci.

P1:

26 kwietnia dwuosobowa rodzina powiêksza siê o córkê Kirê. Latem 1936 roku przeprowadzaj± siê do podwarszawskiego Anina. Jest to bardzo p³odny twórczo okres.

W cyklu wierszy powsta³ym w tym czasie  Notes Aninenses, coraz wyra¼niej jednak daje o sobie znaæ przeczucie o nieuchronnie zbli¿aj±cym siê nieszczê¶ciu, o zag³adzie, która ogarnie wszystko. W ostatniej czê¶ci - w Nocnym testamencie, "Konstanty, syn Konstantego, zwany w Hiszpanii mistrzem Ildefonsem" zapisuje swym bliskim najdro¿sze mu przedmioty, my¶li, pomys³y, wiersze, ¶wiat³a, wszystko to, co kocha³. Zapisuje, bo byæ mo¿e uda siê je w ten sposób ocaliæ.  

P2:

24 sierpnia 1939 roku otrzymuje wezwanie do wojska i do swego plecaka pakuje ikonkê, podarowan± przez Nataliê oraz ksi±¿kê. Jak±? Bibliê? Nie! Ukochanego Fausta. Wierzy, ¿e tylko to dzie³o przyda mu siê naprawdê na tej wojnie. Wybucha wojna! Ju¿ 17 wrze¶nia po wkroczeniu Armii Czerwonej, Ga³czyñski zostaje umieszczony w obozie w Kozielsku. Potem zostaje przeniesiony na roboty do Niemiec. W 1942 roku przychodzi do domu list z niewoli, w³a¶ciwie pierwszy znak ¿ycia od kilku lat...

P1:

Nieraz obojgu nam jest nielekko; ale w³a¶nie Ty i w³a¶nie ja spotkali¶my siê po to, ¿eby ¿yæ w takich czasach. Pomy¶l o tym g³êboko. To chyba dzisiaj rocznica naszego ¶lubu! Niech Ci siê przy¶ni± najpiêkniejsze irysy! Nieraz siê trwo¿ê o Wasze najprostsze potrzeby, ale wiem, ¿e modlitwy moje zachowuj± Was w zdrowiu. Wiem i wierzê. Czekaj mnie. List ten no¶ przy sobie. Twój Kot.

P2:

W ci±gu 6 lat niewoli Ga³czyñski pisze tylko 9 wierszy m.in. Pie¶ñ o ¿o³nierzach z Westerplatte, Sen ¿o³nierza, Pie¶ñ o fladze, któr± za chwilê us³yszymy. Przesy³a je w du¿ych odstêpach czasowych. Te utwory s± w³a¶ciwie takim jedynym dowodem na to, ¿e poeta ¿yje.

(wiersz na analogu "Pie¶ñ o fladze" - recytuje P. Fronczewski)

P1:

Jest rok 1945, koniec wojny. Ga³czyñski jeszcze w czasie pobytu w obozie w Höxter poznaje Lucynê Wolanowsk±. Z tego zwi±zku urodzi³ siê w nastêpnym roku syn, Konstanty         ( w latach 50. wyemigrowa³ z matk± do Australii i do Polski przyjecha³ po raz pierwszy                  w 1990 r.). Byæ mo¿e ta znajomo¶æ ma wp³yw na to, ¿e poeta nie wraca po wojnie do domu rodzinnego, a wyje¿d¿a do Francji, Holandii, Belgii. W Polsce zostaje uznany za zmar³ego.

W koñcu jednak w 1946 roku powraca do domu i popada w prawdziwy sza³ twórczy. Tego roku, w marcu debiutuje Najmniejszy Teatrzyk ¦wiata Zielona Gê¶.

Pomys³ Teatrzyku Zielona Gê¶ podobno powsta³ jeszcze przed wojn± w czasach studenckich, kiedy to wraz ze swoimi przyjació³mi Kostek bawi³ siê w improwizowanie absurdalnego Teatrzyku. Dlaczego Zielona Gê¶? Podobno tak± porcelanow± figurkê otrzyma³ od swojego przyjaciela rze¼biarza Alfonsa Karnego. Czy Teatrzyk jest rzeczywi¶cie teatrem? Raczej mo¿emy tu mówiæ o teatrze wyobra¼ni, poniewa¿ od samego pocz±tku teksty Gêsi by³y drukowane na ostatniej stronie "Przekroju" i zyska³y du¿± popularno¶æ . Niektóre teksty przesz³y nawet do jêzyka codziennego, s± zreszt± popularne do dzisiaj. St±d zawsze by³y one integraln± czê¶ci± rzeczywisto¶ci kulturalnej tamtych lat. Przed wami zatem:

P1 i P2:

Teatrzyk "Zielona Gê¶" ma zaszczyt przedstawiæ " ¯ar³oczn± Ewê"

Wystêpuj±:

W±¿, Adam i Ewa

W±¿

(podaje Ewie jab³ko na tacy):
Ugry¼ i daj Adamowi.

Adam

(ryczy):
Daj ugry¼æ! Daj ugry¼æ!

Ewa:

( zjada ca³e jab³ko)

W±¿

( przera¿ony):
Co teraz bêdzie?

Adam:

Niedobrze. Ca³a Biblia na nic. Kurtyna
1946

P2:

Zielona Gê¶ to galeria takich postaci jak Alojzy G¿eg¿ó³ka, Porfirion Osie³ek, a tak¿e najs³ynniejszy pies ¶wiata - Fafik. Otó¿ ten ostatni istnia³ naprawdê. Jego w³a¶cicielem by³ pewien Francuz, którego Ga³czyñski pozna³ w obozie w Altengrabow. Sam piesek by³ niezwyk³y, poniewa¿ potrafi³ robiæ ró¿ne cyrkowe sztuczki.

Bardzo popularne sta³y siê tak¿e "przekrojowe" Listy z Fio³kiem, które stylizowane na listy od czytelników pisa³ Ga³czyñski podpisuj±c siê jako KARAKULIAMBRO. Jest w¶ród tych teksów jeden szczególnie aktualny zatem zachêcamy wszystkich aby w³a¶nie teraz, w ciszy, odpowiedzieli sobie na pytania  "Egzaminu uczciwo¶ci".

P2:

  • Pytanie 1
    Czy jad±c tramwajem b±d¼ autobusem nigdy nie usi³ujesz siê zaszyæ w k±cie, ¿eby nie zap³aciæ biletu?
  • Pytanie 2
    Czy wyrzucasz przez okno niedopa³ki, gdy nikt nie patrzy?
  • Pytanie 3
    Czy na przyjêciu nie dok³adasz sobie cukru, gdy wszyscy wyjd± z pokoju?
  • Pytanie 4
    Czy nie czytasz cudzych listów?
  • Pytanie 5
    Czy na pogrzebie zamo¿nej, a natrêtnej cioci przelewasz krokodyle ³zy, jakkolwiek w gruncie rzeczy nie posiadasz siê z rado¶ci?
  • Pytanie 6
    Czy na podarkach ofiarowanych przyjacio³om nie zostawiasz czasem umy¶lnie naklejki z cen±, chc±c w ten sposób podkre¶liæ, ile¶ na nich wyda³?
  • Pytanie 7
    Czy wykorzystuj±c nieobecno¶æ gospodarzy nie czy¶cisz swoich butów cennym obrusem lub portier±?
  • Pytanie 8
    Czy na pytanie ¿ony ( mê¿a), czy j± kochasz, nie odpowiadasz k³amliwie "tak", byle skoñczyæ z irytuj±c± Ciê indagacj±?
  • Pytanie 9
    Czy, maj±c sztuczne zêby, nie usi³ujesz wmówiæ w otoczenie, ¿e s± one w³a¶nie prawdziwe?
  • Pytanie 10
    Czy nigdy nie mia³e¶ ochoty do napisania paru nieprzyzwoitych s³ów na ¶cianie w miejscach u¿yteczno¶ci publicznej?
  • Pytanie 11
    Czy z nat³oczonej poczekalni nigdy nie usi³owa³e¶ przedostaæ siê do gabinetu dentysty poza kolejk±? A jak by³o w ogonku do kasy z biletami?
  • Pytanie 12
    Czy z biura, w którym pracujesz, nie zabierasz potajemnie o³ówków, papieru, spinaczy itp. rzeczy?
  • Pytanie 13
    Czy nigdy nie ok³ama³e¶ ¿adnego urzêdu?
  • Pytanie 14
    Czy w poci±gu nie krzyczysz, ¿e ju¿ absolutnie nie ma miejsca, gdy przecie¿ znalaz³oby siê jeszcze miejsce dla tej oty³ej pani z sze¶cioma malutkimi koszyczkami?

P1:

W listopadzie 1946 roku w Krakowie rozpoczyna³ dzia³alno¶æ pierwszy po wyzwoleniu polski kabaret, a mianowicie "Siedem Kotów". Na plakacie reklamuj±cym ów kabaret, mo¿na by³o przeczytaæ:

"Muzyczny Teatr Miniatur
aktorów i malarzy tygodnika "Przekrój".
Dla m³odzie¿y poni¿ej lat 16-tu wstêp wzbroniony.
Bufet obficie zaopatrzony.
Mnóstwo atrakcji. Szatnia dobrze ogrzana.
Dwa kolorowe reflektory. Nowe krzes³a.
Zielona ¿elazna kurtyna. Zabawa murowana".

Ten pierwszy program nazywa³ siê "3 razy miau". Program zawiera³ lirykê, groteskê, ¿art, celny sztych polityczny, piosenkê, aluzyjny skecz obyczajowy. Wiêkszo¶æ piosenek pisa³a Anda Kitschman, a wystêpowali - Irena Kwiatkowska, Alicja Kamiñska, Tadeusz Olsza. Konferansjerkê prowadzi³ Jerzy Waldorff. W tym pierwszym programie Ga³czyñski ka¿dego wieczoru wystêpowa³ kilkakrotnie. Recytowa³ stoj±c przed kurtyn±, ubrany w swój mundur polowy i skórzan± kurtkê, Hermenegildê oraz Na d³onie ksiê¿niczki Krystyny. Dla aktorów, zw³aszcza Kwiatkowskiej, pisa³ monologi i piosenki - Niebo, Najpiêkniejszy ksiê¿yc, Sierotkê, Ulicê cyników. Kabaret, któremu patronowa³o a¿ siedem kotów, istnia³ zaledwie jeden sezon. Zapa³ i entuzjazm poety dla tej scenki gas³ z ka¿dym miesi±cem, bowiem coraz wiêcej jego tekstów bywa³o odrzucanych, a pomys³ów nie wykorzystanych, jako nazbyt ryzykowne. Pos³uchajmy Sierotki w wykonaniu Ireny Kwiatkowskiej z kabaretu "Siedem Kotów".

(piosenka na MC "Sierotka")

P2:

W tym okresie powstaje tak¿e jeden z najbardziej znanych utworów poety - Zaczarowana doro¿ka. Otó¿ doro¿ka ta istnia³a naprawdê i istnieje nadal. Jej w³a¶ciciel  Jan Kaczar zabiera³ spod krakowskiego, nocnego lokalu "Cyganeria" go¶ci w¶ród których bywa³ te¿ Ga³czyñski i w czasie podró¿y mówi³ wierszem.

Organizuj±c ten wieczór chcieli¶my ocalaæ Ga³czyñskiego od zapomnienia. Za chwilê mo¿e uda nam siê wywo³aæ jego ducha i sam Ga³czyñski do nas przemówi.

(wiersz na analogu "Zaczarowana doro¿ka")

P1:

Mo¿e ma³o kto wie, ale Ga³czyñski przez jaki¶ czas mieszka³ w Szczecinie, a mianowicie od maja do sierpnia 1948 roku. Podczas licznych spotkañ autorskich poeta pozna³ wojewodê szczeciñskiego - Leonarda Borkowicza. To on pokaza³ jemu monumentalne Wa³y Chrobrego, ruiny Zamku i gotyckiej Starówki. Pewnie dziêki wspania³ym opowie¶ciom o Szczecinie m³odego Borkowicza - Ga³czyñski zdecydowa³ siê opu¶ciæ Kraków. W wywiadzie dla "Ekranu Tygodnia" - dodatku wroc³awskiego "Kuriera Ilustrowanego" - Kot tak uzasadnia³ swoj± decyzjê:

Bêdê w polskim porcie, wojewoda szczeciñski jest przyjacielem poetów, oprócz Gila i Papugi, którzy ju¿ s± w tym piêknym mie¶cie, zamieszka w nim Andrzejewski i Mycielski, "atmosferê" zrobimy, nie ma obaw! A domek z ogródkiem te¿ zachêca!

Zamieszkali na Pogodnie, a ulica nosi³a imiê Marii Curie-Sk³odowskiej. Poeta lubi³ Szczecin, mówi³, ¿e jest miastem pogodnym. Napisa³ o nim kilka wierszy: Spotkanie w Szczecinie, Wiosna w Szczecinie. Niestety 3 czerwca zapada na zawa³ serca i zostaje pó¼niej przewieziony do Warszawy. Tam otrzymuje mieszkanie przy Alei Ró¿ 6. I tak koñczy siê jego pobyt w tym mie¶cie. Kot bêdzie jeszcze powraca³ do tego miasta, napisze kilka wierszy, po¶wiêci Kantatê uroczystej inauguracji szczeciñskiej radiostacji w roku 1949. Mo¿e gdyby Ga³czyñski tu zosta³ to Szczecin dzi¶ kulturalnie wygl±da³by inaczej?

P2:

Jesieni± 48 roku odbywa podró¿ do Moskwy, aby wzi±æ udzia³ w uroczystych obchodach Rewolucji  Pa¼dziernikowej. Po powrocie do kraju pisze cykl wierszy moskiewskich, które drukuje w "Przekroju".

W roku nastêpnym odbywa dwie wizyty w Czechos³owacji: pierwsza o charakterze oficjalnym - odbywa wówczas wiele wieczorów autorskich i nawi±zuje przyja¼ñ z poet± Franti¶kiem Halasem, któremu po¶wiêca dwa wiersze; druga - kuracyjna.

P1:

Po okresie wielkiej popularno¶ci przysz³a nie³aska. W latach 1949-1951 narasta wokó³ Ga³czyñskiego atmosfera niezrozumienia i niechêci, wzmagaj± siê ataki na jego poezjê, która nie towarzyszy budowie socjalizmu i nie jest dla klasy robotniczej. Wytyka mu siê przedwojenn± wspó³pracê z "Prosto z Mostu". Szalê nie³aski literackiej przewa¿a czerwcowy zjazd Zwi±zku Literatów Polskich, na którym Adam Wa¿yk w wyg³oszonym referacie poezjê Ga³czyñskiego nazwa³ "zdemolowanym kramikiem mieszczañskiego inteligenta i o¶wiadczy³, ¿e "czas ukrêciæ ³eb temu rozwydrzonemu kanarkowi, który zagnie¼dzi³ siê w tych wierszach". Wprawdzie Ga³czyñski ¶wietnie odparowa³ pytaniem: "Tak, ale co zrobiæ z klatk±? Wtedy wszyscy zobacz±, ¿e jest pusta", jednak¿e z³a passa dla poety sta³a siê faktem. Jego wierszy nie przyjmuj± wydawnictwa, radio nie chce realizowaæ ¿adnych s³uchowisk. Nie pisze w "Przekroju" i w "Odrodzeniu".

W koñcu jednak artysta ulega ideologicznej presji i pisze m. in. wiersze: Wiosna Sze¶ciolatki, P³omieñ czerwonych krawatów. Jednym z najpopularniejszych utworów socrealistycznych Ga³czyñskiego, jest pie¶ñ któr± wszyscy znamy, a co ciekawe, by³y propozycje uczynienia jej hymnem narodowym.

(piosenka na MC "Ukochany kraj")

P2:

Wtedy rozpoczyna siê okres g³êbokiej depresji, d³ugiego, trwaj±cego kilka tygodni kryzysu, za³amania. Próbuje co¶ pisaæ, ale na pró¿no, drze wszystko. Wychodzi z domu. Nie wraca ca³ymi dniami. Podupada na zdrowiu. Co nieco z³agodzi³o tê sytuacje pó¼niejsze posiedzenie Sekcji Poezji Zwi±zku Literatów Polskich w grudniu 1951 roku, gdzie odbywa³a siê dyskusja na temat twórczo¶ci Ga³czyñskiego. W jego obronie wyst±pi³ Jerzy Putrament, co w efekcie u³atwi³o druk utworów poety.

P1:

Po tych atakach zepchniêty na margines twórczy, Ga³czyñski wyje¿d¿a do miejsca, które sta³o siê swoist± arkadi± jego ¿ycia, oaz± spokoju, miejscem gdzie  zachwyci³ siê przyrod± co zreszt± widaæ w powsta³ych w tym czasie utworach. Oczywi¶cie mowa tu o Le¶niczówce Pranie na Mazurach. Przyjecha³ do niej wraz z rodzin± po raz pierwszy 15 lipca 1950 i powraca³ do niej jeszcze trzykrotnie.

P2:

A sk±d nazwa Pranie? Kiedy stoi siê na wzgórzu, w dole rozci±gaj± siê ³±ki. Rankami i wieczorami unosz± siê nad nimi opary, tumany, te ³±ki dymi±. Starzy Mazurzy patrz±c na opary mówili, ¿e "³±ka pra". Dom wiêc stoj±cy nad ³±k±, która "pra", nazwali Praniem...

P1:

Pobyt w Praniu przywróci³ poecie chêæ do ¿ycia. Powoli zacz±³ wydobywaæ siê                      z duchowego letargu, regenerowaæ mocno nadw±tlone zdrowie. Ga³czyñski odzyska³ si³y twórcze i na powrót "rozbi³ w Praniu baniê z poezj±". Podj±³ siê t³umaczenia Snu nocy letniej Szekspira, pisze Kronikê olsztyñsk±- bardzo znany cykl wierszy opiewaj±cy uroki przyrody mazurskiej. To w³a¶nie w Praniu powstaj± dwa wielkie poematy Niobe i Wit Stwosz. Tak¿e tam powsta³  bardzo znany wiersz Rozmowa liryczna, którego wys³uchamy.

(wiersz na analogu "Rozmowa liryczna")

P2:

Po raz ostatni Ga³czyñski przyjecha³ do Prania w 1953 roku na trzy miesi±ce. Wówczas to powsta³y Pie¶ni - cykl wierszy napisanych w przeczuciu zbli¿aj±cej siê ¶mierci. By³y po¿egnaniem i zarazem nadziej± na pozostanie w ludzkiej pamiêci. Nie jest to utwór chronologicznie ostatni. Ostatni± jest niedokoñczona Wyspa Megalomania, której pocz±tek powsta³ dzieñ przed ostatnim dniem poety.

Le¶niczówka Pranie - to niezwyk³e miejsce, które istnieje nadal. Od 1980 roku znajduje. siê tam Muzeum K. I. Ga³czyñskiego. Mo¿na tam zobaczyæ biurko poety, jego ksi±¿ki, rogi jelenia na ¶cianach, czerwony m³ynek do kawy, lampê naftow±. Oczywi¶cie to miejsce wi±¿e siê nie tylko z Ga³czyñskim. W Praniu oraz w jego okolicach przebywali ró¿ni arty¶ci, choæby Agnieszka Osiecka podobno napisa³a piosenkê Na ca³ych jeziorach ty dla le¶niczego z Prania - Stanis³awa Popowskiego.

Us³yszymy za chwilê jeden z utworów napisany w Praniu - "Pie¶ñ V"

(Wykonuje wspó³prowadz±ca wieczór przy akompaniamencie gitary, mo¿na tak¿e odtworzyæ nagranie z p³yty Krystyny Proñko z serii "Z³ota kolekcja")

P1:

6 grudnia 1953 roku Ga³czyñski umiera na trzeci zawa³ serca w swoim warszawskim mieszkaniu. Mia³ zaledwie 48 lat.

W trzy dni pó¼niej na warszawskich Wojskowych Pow±zkach odby³ siê cichy pogrzeb. Z dala od zas³u¿onych, z Bachem granym przez ucznia na skrzypcach. Jedyne odznaczenie jakie otrzyma³ to Krzy¿ Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Po¶miertnie.

Jeszcze na wiele lat przed ¶mierci± napisa³ wiersz: Liryka, liryka, tkliwa dynamika, w którym wymy¶li³ dla siebie epitafium, a mianowicie:

A po pogrzebie pod korniszon

niech epitaphium mi napisz±:
TU LE¯Y MAGIK I MA£PISZON,
pod spodem taki tekst:

"Liryka, liryka,
tkliwa dynamika,
angelologia
i dal".

Ga³czyñski nie odchodzi³ w s³awie i chwale. Oskar¿any o formalizm odstawa³ ideologicznie ze swoj± poezj±, co przysporzy³o mu wiele upokorzeñ. Musia³ trochê poczekaæ, a¿ doceniono jego twórczo¶æ.

P2:

Niewielu wspó³czesnych pisarzy mia³o tyle szczê¶cia co Ga³czyñski.

Po pierwsze dlatego, ¿e jako nieliczny spo¶ród wielkich i znanych ma on oprócz zwyk³ej biografii swoj± legendê. Czym jest taka literacka legenda?

Jest to taki rodzaj kreacji ¿ycia, które postrzegane jest g³ównie poprzez twórczo¶æ, bo to w³a¶nie Ga³czyñskiego, a nie jaki¶ tam podmiot liryczny chcemy widzieæ jako prze¶miewcê, ¿onglera, satyra, ulegamy wra¿eniu, ¿e to on mówi do nas ze swoich wierszy. Legenda to tak¿e zbiór symbolicznych miejsc i motywów tak samo bliskich ¿yciu poety jak i jego utworom. Mo¿emy tu wymieniæ chocia¿by le¶niczówkê Pranie, Mazury, ksiê¿yc, noc, tajemnicz± kobietê, jarmarczny t³um. Nie ulega w±tpliwo¶ci, ¿e legenda bywa hojna - tworzy przyjazn± atmosferê wokó³ artysty, uskrzydla go, ³atwiej wybacza mu siê jego wady. Ga³czyñski dosta³ zatem drugie ¿ycie i podobnie jak Ficowski odkry³ Schulza tak (choæ w znacznie mniejszym stopniu) próbuje odkrywaæ Ga³czyñskiego córka poety - Kira. My na potrzeby tego spotkania próbowali¶my tak¿e go poznawaæ. Szybko siê jednak okaza³o, ¿e nie tylko z legend± bêdziemy mieli do czynienia, a tak¿e z cz³owiekiem, który nie by³ idea³em - zdradza³, popada³ w depresjê, pi³ i nie zawsze by³ wierny przyjêtym warto¶ciom. Mo¿emy go lubiæ lub nie, warto jednak o nim nie zapominaæ. A jak chcia³by byæ pamiêtany? Chyba w³a¶nie tak jak w tej piosence, któr± us³yszymy za chwilê...

(piosenka na MC " Kryzys w bran¿y szarlatanów"- Jacek Wójcicki)

Opracowali i przedstawili:

  • Mariusz Kie³tyka - st. bibliotekarz, Biblioteka Publiczna w Gryfinie - Filia w Pniewie
  • Kamila Paradowska - polonistka, aktorka teatru offowego,

Bibliografia:

  • K. Ga³czyñska, Ga³czyñski, Wroc³aw 1998
  • K. Ga³czyñska, Konstanty syn Konstantego, Warszawa 1983
  • K.I. Ga³czyñski, Poezje, Warszawa 1980
  • K.I. Ga³czyñski, Serwus, MADONNA: wiersze i poematy, Warszawa 1984
  • K.I. Ga³czyñski, Teatrzyk "Zielona Gê¶", £ód¼ 1992
  • J. Kobus, Czarownik Ga³czyñski, "Wprost", 2 marca 2003
  • S. Stanik, Ga³czyñski i "Prosto z Mostu", http://myslpolska.icenter.pl
  • W.P. Szymañski, Konstanty Ildefons Ga³czyñski, Warszawa 1972
  • M. Wyka, Konstanty Ildefons Ga³czyñski, w: Autorzy naszych lektur. Szkice o pisarzach wspó³czesnych, Wroc³aw 1987